Spodziewaliście się wielkiej zmiany? Spodziewajcie się dalej.
Przebrała się miarka? Może i się przebrała. Ale czas Jarka jeszcze nie nadszedł. I raczej już nie nadejdzie. Wciąż mamy w Polsce czas Donalda i jego podopiecznych. Młodych, starych, mądrych, głupich, wąsatych i gładkich. Wszystko jedno, byle od Donalda. Trudno właściwie powiedzieć dlaczego, skoro wszyscy, a zwłaszcza wyborcy PO z 2007 roku, mówią, że oni już stracili wiarę i nadzieję.
Typowego od 2007 roku układu "ok. 40% dla Platformy, ok. 30% dla PiS-u" nie był też w stanie zmienić lider SLD, mimo że jego wynik jest imponujący. Zwłaszcza w porównaniu z tym, czego się po nim spodziewano. To właśnie Grzegorz Napieralski jest zwycięzcą dzisiejszego dnia. Dwucyfrowym wynikiem potwierdził swoje przywództwo na lewicy i pozbawił argumentów tych, którzy go wystawili w tych wyborach tylko po to, żeby się ośmieszył.
Ale nawet jeśli ostatecznie okaże się, że dostał tłuste 15%, nie będzie to miało znaczącego wpływu na polską scenę polityczną. Podział na prawicę i prawicę trwa i trwa mać! Skoro nic nie zmieniły ani haniebne rządy z Samoobroną i LPR, skoro nic nie zmieniło "Rysiu, ja załatwię" wypowiedziane przez czołowego polityka tych drugich, skoro nic nie zmieniła smoleńska propaganda jednych ani seria żenujących wpadek drugich.
Nic się nie zmieniło. I nie wiem, co się musi stać, żebyśmy przejrzeli na oczy i przestali robić za pionki w grze, w której wygrywają nie niskie podatki, jak by chcieli wyborcy PO, nie twarda polityka zagraniczna czy polityka prorodzinna, jak chcieliby wyborcy PiS, ale zwykłe, bezczelne partyjniactwo. Nicnierobienie. Trwanie. I dużo PR-u
Zresztą... Może nam to już jest wszystko jedno?
Prezydent USA wciąż jest dobrym wujkiem według dziennikarzy.
Udało się. Reforma opieki zdrowotnej przepchnięta przez Kongres i podpisana przez prezydenta. Big fucking deal. Ameryka może być dumna ze swojego prezydenta.
I jest. Jak donoszą liberalni dziennikarze, Barackowi Obamie udała się rzecz bezprecedensowa. Zapewnił ubezpieczenie medyczne wszystkim Amerykanom. Również tym, których na nie nie stać. Oraz tym, którzy wcale nie mają ochoty się ubezpieczać. Ponad 30 mln ludzi do tej pory nieubezpieczonych.
Kto za to zapłaci? Za ubezpieczenie dla najbiedniejszych i nieposiadających pracy - podatnik. Za ubezpieczenie dla tych, którzy mają pracę, ale bez opieki medycznej - pracodawca. Za ubezpieczenie dla osób prowadzących działalność gospodarczą - oni sami. Jeśli jakiś właściciel firmy nie będzie chciał się ubezpieczyć, zapłaci 695 dolarów kary. Jeśli nie zapewni ubezpieczenia swoim pracownikom - 2 tys. dolarów.
W ten sposób na amerykańskim rynku ubezpieczeń przybędzie 30 mln nowych klientów, z którymi firmy ubezpieczeniowe będą mogły robić, co zechcą. Na przykład dyktować jeszcze wyższe ceny. Państwowego ubezpieczyciela, który mógłby z nimi konkurować i owe ceny zbijać, nie będzie. Jedyne nowe ograniczenie będzie takie, że firma ubezpieczeniowa nie będzie mogła odmówić polis osobom, które już są chore.
Poza tym wolna amerykanka. Ale dziennikarze są zachwyceni. Polscy przepisują po amerykańskich gładkie zdanka, wśród których najpopularniejsze jest: "Obama zapewnił opiekę medyczną 30 mln Amerykanów". Bullshit! Jedyne, co zapewnił Obama, to dodatkowe wydatki dla osób, które nie mają na nie ochoty, oraz kolejny wzrost cen ubezpieczeń, długu narodowego, a na koniec zapewne i podatków.
Przez zmuszenie wszystkich do ubezpieczania się u prywatnych ubezpieczycieli, którzy sami ustalają ceny i warunki polisy.
używane auta,
nieruchomości ogłoszenia,
RTV - telewizory, kamery wideo,
AGD - zmywarki, kuchenki, pralki,
aparaty fotograficzne i cyfrowe,
notebooki, laptopy,
biustonosze,
perfumy,
buty damskie,
bielizna damska
Fajnie było, ale na mnie już czas. Dzięki za wszystko i do zobaczenia gdzieś, kiedyś. W innym, a kto wie, może i lepszym miejscu :)